Starty 8 min czytania
Podsumowanie sezonu 2026: 15 startów, 18:25 na 5 km i 38:20 na 10 km
Zamknąłem sezon startowy. Jak z 20:54 zeszedłem do 18:25 na 5 km, złamałem 40 minut na 10 km i zadebiutowałem w półmaratonie z wynikiem 1:29:07.
Od razu ostrzegam, ten post będzie z tych dłuższych 😀 W tę niedzielę zamknąłem sezon startowy w tym roku. W sumie na linii startu stawałem 15 razy. Cele na ten sezon miałem dwa: złamać 20 minut na 5 km i 40 minut na 10 km, plus jedno ciche marzenie – stanąć na zawodach na podium.
Żeby przybliżyć wam, z jakiego poziomu startowałem, moje życiówki na początku wyglądały tak:
- 5 km: 20:54
- 10 km: 42:35
1. Gibka Piątka – Mistrzostwa Woj. Śląskiego (Miedźna koło Pszczyny) – 5 km
Zimę przepracowałem solidnie i moim pierwszym startem w tym roku były mistrzostwa województwa śląskiego. Obsada bardzo mocna – powiem tylko tyle, że 23 zawodników pobiegło poniżej 17 minut, a ponad 120 złamało 20 minut. Trasa jest bardzo szybka, idealna do pobijania życiówek. Cel był jasny: złamanie 20 minut. Mój czas to 19:45 i pierwsza w życiu złamana bariera 20 minut na 5 km! To był świetny prognostyk na resztę sezonu. Pierwszy cel z listy zrealizowany, jednak wiadomo jak to jest – apetyt rośnie w miarę jedzenia :)
2. Bieg Wiosenny (Park Śląski, Chorzów) – 10 km
Pierwsza próba zmierzenia się z dystansem 10 km w tym roku. Czas na mecie: 42:37… Ten bieg pokazał mi, jak wiele pracy jeszcze przede mną, żeby złamać 40 minut.
3. OSHEE Bieg Nocny – Kraków – 10 km
Na ten bieg zapisałem się głównie z jednego powodu – rok temu na tej samej trasie złamałem nogę. Bardzo chciałem tutaj wrócić i przełamać stare demony. Bieg był świetny, ale podbieg na Wawel zepsuł wszystko i straciłem tam dużo czasu oraz sił. Do tego momentu tempo pozwalało myśleć o złamaniu 40 minut. Finalnie zameldowałem się na mecie z czasem 42:11. Wpadła nowa życiówka, bieg odczarowałem, a wspomnienia z poprzedniego roku poszły w zapomnienie.
4. Bieg Charytatywny – Jaworzno – 5 km
W tym biegu staram się startować co roku ze względu na świetną inicjatywę – wszystkie zebrane środki trafiają do domu dziecka w Jaworzu, żeby dzieciaki mogły pojechać na wakacje :) Co do samego biegu – nie był to mój dzień, biegło mi się ciężko. Czas na mecie: 19:44 (7. miejsce). Cieszyło jednak, że po raz drugi udało się złamać 20 minut.
5. Bieg w Birmingham – 10 km
Kolejnym startem miał być bieg w Birmingham, niestety z powodów rodzinnych musiałem odwołać ten wyjazd.
6. VIII Chrzanowski Bieg Uliczny – 5 km
Ten bieg w ostatnich latach zyskał na popularności – na starcie pojawia się coraz więcej uczestników i szybkich zawodników. Mój czas: 19:26 (7. miejsce w kategorii wiekowej). Już po raz trzeci w tym roku złamałem 20 minut i wyglądało na to, że ten pułap przestaje być dla mnie problemem.
7. Parkowa Piątka (Park Śląski, Chorzów) – 5 km
Tutaj po raz pierwszy czułem, że może uda się złamać 19 minut. Dzień wcześniej byłem jednak na koncercie, wróciłem dość późno, mało spałem i na trasie czułem się fatalnie. Pamiętam, że po 2 km miałem już dość – odcięło mnie totalnie. Takie biegi też jednak dużo uczą. Czas końcowy: 19:46.
8. Carbo Asecura Bieg Pszczyński – 10 km
Kolejna próba złamania 40 minut. Plusem był pacemaker biegnący na ten wynik, więc plan zakładał trzymanie się go i ewentualne przyspieszenie na końcu. Bieg mocno mnie jednak zweryfikował: wytrzymałem z pacemakerem do 6 km, a potem przyszło odcięcie i jedyne, na co miałem ochotę, to zejść z trasy. Jakoś się pozbierałem i dobiegłem z czasem 41:48, co i tak było moją nową życiówką na 10 km.
9. IX Świerczyniecki Bieg Uliczny – 5 km
Bieg o wspaniałym, kameralnym klimacie i świetnej atmosferze rodzinnego pikniku :) Trasa jest dosyć szybka, idealna do robienia dobrych czasów. To właśnie tutaj po raz pierwszy udało mi się mocno przesunąć granicę – czas na mecie: 18:52! Ten wynik to dla mnie coś niebywałego, co jeszcze na początku roku wydawało się całkowicie nieosiągalne.
Przełom w treningu:
Od początku czerwca zmieniłem podejście treningowe. Zacząłem mocno zgłębiać temat modelu norweskiego, w moje ręce wpadła książka Jamesa Capelanda „Norwegian Singles Method”, dużo czytałem i oglądałem na ten temat, w pełni wdrażając to podejście. Pod koniec lipca wykonałem też pierwsze badania wydolnościowe, które pokazały mi, jak bardzo moje dotychczasowe strefy różniły się od właściwych. Od sierpnia trenowałem już w pełni świadomie, co – jak się okazało – przyniosło rewelacyjne efekty.
10. Łańcucka Piątka – 5 km
Mój najdalszy wyjazd na zawody w tym roku, ale zdecydowanie wart zachodu – start i meta w pięknym Parku Zamkowym w Łańcucie. Na starcie prawdziwa elita: Mateusz Kaczor, Adam Czerwiński, Marcin Biskup czy Mykola Mevsha (z Mateuszem udało się nawet zrobić zdjęcie i zamienić kilka zdań!). Bieg minął bardzo szybko; zacząłem nieco spokojniej, dzięki czemu sił starczyło do końca. Nowa życiówka: 18:42.
11. IX Srebrna Dziesiątka – Olkusz – 5 km
Pierwotnie byłem zapisany na 10 km, ale po przeanalizowaniu wyników z poprzednich lat uznałem, że wynik w okolicach 18:50 może dać świetne miejsce, a nawet podium, więc zmieniłem dystans. Start i meta znajdują się na pięknym, nowym stadionie. Sam bieg jednak zepsułem – mimo że fizycznie czułem się super, głowa nie dojechała. Ukończyłem z czasem 19:55 (10. miejsce).
12. 30. Jubileuszowy Międzynarodowy Bieg Uliczny w Jaworznie – 10 km
Kolejna próba złamania 40 minut na doskonale znanej, ale bardzo trudnej trasie w moim rodzinnym mieście. Tego dnia czułem, że ta granica pęknie. Ustawiłem w Garminie strategię PacePro i po prostu trzymałem się planu. Wyszło genialnie! 🎉 Czas na mecie: 39:52. Po raz pierwszy złamałem magiczną barierę 40 minut na 10 km, a do tego niespodziewanie dało mi to 4. miejsce w klasyfikacji generalnej i 2. w kategorii wiekowej. Kategorie nie były jednak nagradzane, więc podium na zawodach musi jeszcze poczekać 😀
13. TAURON Bieg Nowej Energii – Chorzów – 5 km
Zmotywowany sukcesem w Jaworznie i czując świetną formę, postanowiłem pójść za ciosem. Fajna trasa w Parku Śląskim i metę przekraczam jako 5. zawodnik z nową życiówką poprawioną o 2 sekundy – 18:40! (Oficjalny czas z biegu, chociaż zegarek pokazał mi nawet 18:30).
14. Silesia 10K RUN – Chorzów – 10 km
Na ten bieg zapisałem się z dwóch powodów: po pierwsze jako „koło ratunkowe", gdyby nie udało się złamać 40 minut w Jaworznie, a po drugie – medal z tej imprezy był naprawdę piękny 😀 Trasa była o wiele łatwiejsza niż w Jaworznie. Meta na Stadionie Śląskim z mnóstwem kibiców zrobiła niesamowitą robotę – biegniecie po bieżni przy takim dopingu dawało gęsią skórkę. Kończę z fenomenalnym czasem i nową życiówką: 38:20 (23. miejsce na 2046 osób, które ukończyły bieg).
15. PKO Cracovia Półmaraton Królewski
Wisienka na torcie tego sezonu i mój debiut w półmaratonie 🙂 Nigdy wcześniej nie biegałem takiego dystansu na zawodach, a treningowo też robiłem niewiele tak długich wybiegań. Atmosfera i otoczka tego wydarzenia są wspaniałe, trasa prowadzi m.in. przez krakowski Rynek i obok Wawelu, a meta czeka w TAURON Arenie.
Początkowo zakładałem, że zadowoli mnie złamanie 1:40, ale wiele osób powtarzało, że spokojnie stać mnie na 1:30 i podjąłem tę próbę. Do 10 km biegło mi się świetnie. Na 13. km, mimo że wydolnościowo czułem się super, mięśniowo zaczęło dawać o sobie znać lewe udo – ból nasilił się szczególnie na podbiegach. Mimo wszystko udało się utrzymać założone tempo i na mecie zameldowałem się z czasem 1:29:07, co w debiucie na tym dystansie jest kolejną piękną życiówką 🙂
16. XI Woźnicki Bieg Uliczny – 5 km
Ostatni start w tym roku. Liczyłem po cichu na podium. Trasa jest dosyć wymagająca, zwłaszcza końcówka z solidnym podbiegiem niemal pod samą metę. Ostatecznie ukończyłem bieg z czasem 18:25 (nowa życiówka na 5 km i 6. miejsce open).
Podsumowanie sezonu
Cieszę się, że udało się zakończyć sezon mocnym akcentem – aż żal, że to już koniec! Jestem niesamowicie zadowolony z tego, co udało się osiągnąć. Cele zostały w pełni zrealizowane, a nawet nadrobione z nawiązką:
- Na 5 km chciałem złamać 20 minut chociaż raz, a zrobiłem to we wszystkich 8 startach tego roku!
- Na 10 km planowałem złamać 40 minut, a udało się to dwukrotnie, śrubując rekord aż do 38:20!
- Wynik w półmaratonie, jak na pierwszy raz i brak specyficznych przygotowań pod ten dystans, również przerósł moje oczekiwania.
Świadomy, dobrze ułożony trening i konsekwencja w realizacji planu – jak widać – przynoszą efekty.
Co dalej?
Aktualnie trenuję normalnym trybem. 5 listopada planuję ponowne badania wydolnościowe, aby kolejna część przygotowań była jeszcze bardziej precyzyjna. Następnie zrobię około tygodnia lub dwóch roztrenowania, żeby dać organizmowi odpocząć, i ruszam z przygotowaniami do nowego sezonu. W kalendarzu mam już zapisane pierwsze imprezy – nie mogę się doczekać!
Cele na przyszły rok
- Złamać barierę 18 minut na 5 km oraz poprawić życiówkę na 10 km.
- W półmaratonie na pewno wrócę do Krakowa (przy okazji będą to Mistrzostwa Polski w półmaratonie), zastanawiam się też nad jednym startem wiosennym. Nie wyznaczam tu sztywnych celów czasowych – chcę się tymi biegami bawić, a co wpadnie, to moje :)
- Cichym marzeniem pozostaje stanięcie na podium w jakichś zawodach…
Jeśli chcesz śledzić moje dalsze postępy w nowym sezonie, zapraszam do obserwowania:
- Facebook: adrianrun88
- Instagram: @adrian.run_
- TikTok: @adrian.run88